Mazowsze podzielone na trzy regiony? Oto propozycja i nowe nazwy województw
Warszawa jako osobne województwo, a pozostała część Mazowsza podzielona między dwie kolejne jednostki - taki scenariusz zaprezentował Instytut Sobieskiego. W raporcie pojawia się także konkretna skala zmian: obecne województwo mazowieckie ma 35 tysięcy kilometrów kwadratowych i jest wyjątkowe na tle Europy.
To na razie tylko propozycja think tanku, ale autorzy chcą, by po niemal trzech dekadach od reformy z 1999 roku rozpocząć poważną debatę o granicach administracyjnych. W tle jest pytanie, czy jeden z największych regionów w kraju da się nadal zarządzać jako spójną całość.
Mazowsze jako europejski wyjątek
Autor raportu, dr Łukasz Zaborowski, wskazuje, że dzisiejsze Mazowsze jest na kontynencie przypadkiem niemal bez odpowiednika. To jedyny w Europie region, w którym stolica państwa znajduje się w jednostce będącej jednocześnie największą w kraju zarówno pod względem liczby mieszkańców, jak i powierzchni.
Skala regionu ma praktyczne konsekwencje. W niektórych powiatach odległość do Warszawy sięga nawet 150 kilometrów, podczas gdy w innych europejskich stolicach granica regionu stołecznego znajduje się zwykle znacznie bliżej centrum miasta. Autorzy raportu przekonują, że tak rozległy obszar utrudnia łączenie potrzeb wielkiej metropolii z problemami peryferyjnych gmin.
Jak miałby wyglądać nowy podział
Najważniejszy wariant zakłada utworzenie trzech województw w miejsce jednego. Województwo warszawskie obejmowałoby stolicę i okoliczne powiaty, a liczba mieszkańców wynosiłaby od 3,4 do 3,6 mln. Nawet w takim kształcie byłby to jeden z trzech najludniejszych regionów w Polsce.
Druga jednostka to województwo płocko-siedleckie, które skupiałoby Płock i Siedlce oraz liczyłoby około 1,3 mln mieszkańców. Trzecim elementem byłoby województwo staropolskie, tworzone z połączenia regionu radomskiego z dzisiejszym świętokrzyskiem. W tym wariancie zamieszkiwałoby je od 1,7 do 1,8 mln osób.
Warszawa jako osobne województwo, a reszta dzisiejszego Mazowsza podzielona między dwie kolejne jednostki.
Instytut Sobieskiego
W przypadku województwa płocko-siedleckiego autorzy raportu wskazują na model znany już z Polski, czyli wspólne funkcjonowanie siedziby marszałka i wojewody w dwóch miastach. Z kolei nazwa województwa staropolskiego ma łączyć dzisiejszy region radomski z historycznym uzasadnieniem takiego układu.
- województwo warszawskie - stolica i okolice,
- województwo płocko-siedleckie - Płock i Siedlce,
- województwo staropolskie - Radom i dzisiejsze świętokrzyskie.
Dlaczego zwolennicy chcą zmiany
Według autorów raportu obecny podział sprawia, że bogactwo Mazowsza w praktyce tworzy przede wszystkim Warszawa. Tymczasem wiele mniejszych powiatów zmaga się z problemami, które w stolicy nie występują albo mają zupełnie inny ciężar gatunkowy.
W raporcie padają przykłady takie jak wykluczenie transportowe, brak wodociągów, brak kanalizacji czy starzenie się mieszkańców. Wskazywany jest też powiat przasnyski jako jeden z obszarów, gdzie te wyzwania są szczególnie widoczne. Wydzielenie Warszawy miałoby pozwolić pozostałym częściom regionu rozwijać się według własnych priorytetów.
Krytycy widzą inne rozwiązanie
Przeciwnicy podziału twierdzą, że zamiast zmieniać granice administracyjne, należy wzmacniać współpracę wokół Warszawy i rozwijać obszar metropolitalny. Taki model miałby przypominać rozwiązania znane z Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii czy Trójmiasta.
Burmistrz Mińska Mazowieckiego Marcin Jakubowski ocenił, że podział województwa nie jest potrzebny. Jego zdaniem lepszą drogą byłaby silniejsza współpraca samorządów i wspólne inwestowanie w transport publiczny w całym regionie.
Jest to rozwiązanie zbędne, a lepszym byłaby silniejsza współpraca samorządów i wspólny rozwój transportu publicznego w całym regionie.
Marcin Jakubowski, burmistrz Mińska Mazowieckiego
Na razie bez skutków prawnych
Jadwiga Emilewicz z zarządu Instytutu Sobieskiego podkreśla, że raport nie jest projektem ustawy, lecz impulsem do dyskusji. Jak zaznacza think tank, chodzi o „wbicie kija w mrowisko” i sprowokowanie rozmowy o podziale administracyjnym po latach od reformy.
Podobnie ostrożnie wypowiadali się senator Zygmunt Frankiewicz i posłanka Maria Koc. Oboje uznali, że po tylu latach warto ponownie przeanalizować funkcjonalność obecnego układu, ale nie zadeklarowali poparcia dla konkretnego wariantu.
Dla mieszkańców Warszawy, Radomia, Płocka czy Siedlec oznacza to jedno: na dziś nic się formalnie nie zmienia. Ewentualna reforma wymagałaby zmian ustawowych i długiego procesu legislacyjnego, a podobne koncepcje wracają do debaty publicznej od lat, nie kończąc się dotąd uchwaleniem nowych przepisów.
Temat jest ważny także lokalnie, bo dotyczy tego, jak będą dzielone środki, jak ma wyglądać transport publiczny i kto w przyszłości będzie odpowiadał za rozwój mniejszych miejscowości. W praktyce to od samorządowców z regionu może zależeć, czy propozycja Instytutu Sobieskiego zyska realne polityczne poparcie.
Na ten moment granice województw, numery rejestracyjne i przynależność administracyjna gmin pozostają bez zmian. Jeśli jednak dyskusja nabierze tempa, mieszkańcy Mazowsza będą śledzić ją wyjątkowo uważnie - bo stawką jest nie tylko mapa, ale też sposób zarządzania całym regionem.
Źródło: Instytut Sobieskiego.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!