Piątek, 7 sierpnia 2026
Imieniny: Dorota, Kajetan, Konrad

Kamery na granicach SCT w Warszawie czytają każdą tablicę. Czy kierowcy muszą się bać mandatów?

Reklamuj sie w tym artykule

Od 1 kwietnia 2026 roku granicę Strefy Czystego Transportu w Warszawie monitoruje około 15 nowych kamer. Urządzenia automatycznie odczytują numery rejestracyjne i porównują je z bazą CEPiK. Choć system ma techniczną zdolność do identyfikowania pojazdów niespełniających norm, mandaty nie trafiają do kierowców. Dlaczego?

Kamery analizują ruch, ale nie karzą kierowców

Nowe urządzenia zainstalował Yunex, operator Zintegrowanego Systemu Zarządzania Ruchem, który obejmuje już około 240 skrzyżowań w mieście. Kamery rozszerzają tę infrastrukturę o granice SCT wyznaczone m.in. przez Aleje Jerozolimskie, Trasę Łazienkowską, aleję Prymasa Tysiąclecia i aleję Stanów Zjednoczonych. System zbiera dane o kierunku wjazdu i wyjazdu ze strefy oraz częstotliwości pojawiania się pojazdów.

Celem jest ocena, czy zaostrzone od stycznia 2026 roku przepisy faktycznie zmieniają strukturę floty w centrum. Zarząd Dróg Miejskich wprost odpowiada na pytania kierowców:

Nie. Kamery służą do analizy ruchu.

Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie
To jednak nie oznacza, że system nie sprawdza zgodności pojazdów z normami strefy – robi to dokładnie tak, jak zrobiłby mechanizm karzący. Różnica leży w tym, co dzieje się z informacją później: dane trafiają do zbiorczych statystyk, a nie do systemu generującego wezwania do zapłaty.

Prawny hamulec: mandat wymaga złapania kierowcy, nie tylko tablicy

Powód tej decyzji jest czysto prawny. Wjazd do SCT bez uprawnień to wykroczenie z art. 96c Kodeksu wykroczeń, zagrożone grzywną do 500 zł. Wykroczenie wymaga ustalenia konkretnego sprawcy, a nie tylko odnotowania, że pojazd przejechał przez dane miejsce. Tablica rejestracyjna wskazuje właściciela auta, ale nie mówi, kto siedział za kierownicą – a to często dwie różne osoby: firmy flotowe, rodziny z kilkoma kierowcami, wypożyczalnie.

Żeby zamienić to w mandat, ktoś musi fizycznie ustalić sprawcę. Dziś robią to wyłącznie funkcjonariusze Straży Miejskiej lub policji – urząd miasta nie ma uprawnień do nakładania kar, niezależnie od liczby kamer. Realne ryzyko mandatu wiąże się więc wyłącznie z czterema mobilnymi kamerami Straży Miejskiej, które patrol ustawia w wybranym miejscu i porównuje odczyt z bazą CEPiK na bieżąco, w obecności funkcjonariusza zdolnego wylegitymować kierowcę.

Skala różnicy między kontrolą a karaniem jest ogromna. W styczniu 2026 roku strażnicy sprawdzili ponad 31 700 samochodów i wykryli ponad 1750 pojazdów niespełniających norm. Jednak do lutego 2026 roku – półtora roku od startu SCT – łączna liczba wystawionych mandatów wyniosła zaledwie 16, przy 87 odnotowanych naruszeniach i 58 wszczętych postępowaniach. Zdecydowana większość ujawnionych przypadków kończy się pouczeniem, nie grzywną.

Bruksela i Londyn karzą automatycznie. Warszawa czeka na ustawę

Skala różnicy staje się wyraźna w zestawieniu z miastami, które rozwiązały ten problem inaczej. Londyn ma blisko cztery tysiące kamer obsługujących swoją strefę czystego transportu, a znacznie mniejsza Bruksela – około 250 urządzeń automatycznie wystawiających kary właścicielom aut niespełniających wymogów. Te miasta traktują naruszenie strefy jako opłatę administracyjną obciążającą wprost właściciela pojazdu, a nie jako wykroczenie wymagające ustalenia kierowcy.

Nina Józefina Bąk, dyrektorka Clean Cities Campaign, wskazuje, że zaprzęgnięcie miejskiego monitoringu do automatycznego wystawiania powiadomień to klucz do realnego egzekwowania warszawskiej SCT. Zwraca też uwagę na czynnik pozaprawny:

Odkąd prezydent Rafał Trzaskowski zaangażował się w ogólnopolską politykę, nikt w mieście nie firmuje już tematu strefy czystego transportu jako priorytetu, przez co brakuje lidera zdolnego przeforsować potrzebne zmiany.

Nina Józefina Bąk, dyrektorka Clean Cities Campaign
Sama zmiana przepisów leży jednak w gestii ustawodawcy krajowego, a nie miasta. Nawet przy pełnej woli politycznej ratusza wymagałaby decyzji podjętej przy Wiejskiej, nie tylko przy placu Bankowym.

Co to oznacza dla kierowców i mieszkańców?

Dla lokalnej społeczności temat ma kluczowe znaczenie. Strefa Czystego Transportu to nie tylko kwestia ekologii, ale też codziennego życia tysięcy kierowców, którzy muszą wiedzieć, jakie realne ryzyko wiąże się z wjazdem do centrum. Obecna sytuacja – infrastruktura zdolna do karania, ale niepodłączona do systemu mandatowego – tworzy stan niepewności. Kierowcy starszych diesli nie wiedzą, czy mogą czuć się bezkarni, czy raczej powinni przygotować się na zmiany.

Techniczna gotowość – odczyt tablic, dostęp do CEPiK, infrastruktura kamer – w dużej mierze już istnieje. Przykład Krakowa pokazuje, że władze wprost komunikują, iż kontrola wjazdu do tamtejszej strefy ma być prowadzona przede wszystkim automatycznie. W Warszawie brakuje jednak ogniwa prawnego: dopóki wjazd do SCT pozostaje wykroczeniem wymagającym wskazania sprawcy, a nie opłatą administracyjną przypisaną do właściciela pojazdu, żadna liczba nowych kamer nie zamieni się w automatyczny system kar bez zmiany ustawy na poziomie krajowym.

Mandaty nie przychodzą pocztą, ale patrole wciąż są aktywne

Odpowiedź na pytanie, kiedy warszawskie kamery zaczną wystawiać mandaty automatycznie, brzmi: nie wiadomo. Nie jest to data, którą mogłoby dziś wyznaczyć samo miasto. Opisywane w mediach społecznościowych „automatyczne mandaty” pozostają na razie fałszywym alarmem, ale nie powodem do całkowitego spokoju. Piętnaście nowych kamer zbiera dziś dane statystyczne, jednak te same dane pokazują miastu i strażnikom, gdzie skoncentrować mobilne patrole – a to właśnie one, nie kamery ZSZR, wciąż stanowią jedyne realne źródło ryzyka mandatu za wjazd do strefy przestarzałym pojazdem.

Kierowcy powinni więc pamiętać, że choć nowe kamery nie wystawiają mandatów, to cztery mobilne urządzenia Straży Miejskiej wciąż działają. Wystarczy, że patrol stanie w konkretnym miejscu, a kierowca niespełniającego norm pojazdu zostanie zatrzymany i ukarany na miejscu. System rośnie, ale na razie działa w trybie obserwacyjnym – a decyzja o jego przełączeniu na tryb karania należy do Sejmu, nie do Zarządu Dróg Miejskich. Informacje przekazał Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
TW

Tomasz Wyrzykowski

Doświadczony redaktor z 20-letnim stażem, specjalista od samorządu i kroniki policyjnej.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!