Nowe ustalenia po wypadku autobusu przy Dworcu Zachodnim. Czy pojazd sam przyspieszał?
Po wczorajszym wypadku przy Dworcu Zachodnim pojawia się coraz mocniejszy trop: autobus mógł zachowywać się tak, jakby przez cały czas przyspieszał, choć kierowca nie naciskał gazu. W sprawie zdarzenia, w którym ranne zostały 6 osoby, w tym 4-letnie dziecko, badane są teraz nieoficjalne ustalenia dotyczące możliwej awarii elektroniki.
Już kilka godzin po zdarzeniu policja informowała, że kierowca zgłaszał problemy techniczne. Teraz pojawia się wersja, według której problem mógł dotyczyć czujnika odpowiadającego za przyspieszanie, a nie samych hamulców. To ważny wątek, bo od jego wyjaśnienia zależy ocena, co dokładnie wydarzyło się w kabinie autobusu.
Nieoficjalny trop: awaria czujnika i sygnał ciągłego gazu
Według nieoficjalnych informacji, do których dotarli dziennikarze TVN Warszawa, źródłem problemu miał być elektroniczny element odpowiedzialny za odczyt położenia pedału przyspieszenia. W praktyce do sterownika silnika miał trafiać sygnał, jakby kierowca nieustannie trzymał nogę na gazie.
To tłumaczyłoby, dlaczego autobus poruszał się w sposób sugerujący stałe przyspieszanie. Jeden z rozmówców stacji, związany z Miejskimi Zakładami Autobusowymi, wskazał, że gdyby zawiodły wyłącznie hamulce, pojazd powinien zatrzymać się już po pierwszych zderzeniach. Zwrócono też uwagę, że sprawdzenia wymaga użycie hamulca ręcznego, który mechanicznie blokuje koła osi napędowej.
„Gdyby doszło do awarii hamulców, autobus zatrzymałby się po zderzeniu z pierwszymi samochodami”
anonimowy rozmówca z Miejskich Zakładów Autobusowych
Co wydarzyło się na trasie autobusu linii 186
Oficjalnie potwierdzone są już kolejne etapy samego zdarzenia. Autobus linii 186 najpierw uderzył w tramwaj na skrzyżowaniu ulic Grójeckiej i Bitwy Warszawskiej 1920 roku, a potem jechał dalej w stronę Ronda Zesłańców Syberyjskich. Na tej trasie zderzył się z 14 samochodami osobowymi.
Jeden z pojazdów został wepchnięty razem z autobusem do przejścia podziemnego. Przegubowiec ważący około 20 ton pokonał blisko kilometr, łamiąc po drodze znaki drogowe. Świadkowie relacjonowali, że silnik pracował na wysokich obrotach, a autobus nadal nabierał prędkości.
Policja podała też, że kierowca to 58-letni Polak, który nie odniósł poważnych obrażeń. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Funkcjonariusze ustalili, że pojazd wjechał po schodach do wejścia przejścia podziemnego i zatrzymał się dopiero po uderzeniu dachem w betonowy strop tunelu.
Monitoring i rejestrator mają rozstrzygnąć, co stało się w kabinie
Do wypadku doszło w niedzielę, około godziny 18:20-18:22, na Ochocie, w rejonie Ronda Zesłańców Syberyjskich przy Dworcu Zachodnim. Na miejscu działało kilkanaście zespołów ratownictwa medycznego, a także specjalistyczna grupa medyczna Państwowej Straży Pożarnej, przygotowana do rozstawienia mobilnego szpitala polowego.
Ulica Bitwy Warszawskiej 1920 roku została całkowicie zamknięta, a autobus wciąż czekał na wydobycie z tunelu. Jak ustalili nieoficjalnie dziennikarze TVN Warszawa, jeszcze tego samego dnia z pojazdu zgrano zapis z monitoringu pokładowego. To właśnie ten materiał, razem z danymi z rejestratora jazdy, ma dać odpowiedź, czy doszło do awarii elektroniki, błędu kierowcy, czy też zadziałało kilka czynników jednocześnie.
Dlaczego to ważne dla mieszkańców? Bo wyjaśnienie tej sprawy dotyczy nie tylko samego wypadku, ale też bezpieczeństwa pasażerów i kierowców korzystających codziennie z komunikacji miejskiej w Warszawie. Każde ustalenie dotyczące awarii lub błędu systemu może mieć znaczenie dla oceny stanu technicznego podobnych pojazdów i procedur bezpieczeństwa.
Utrudnienia wciąż trwają
Skutki niedzielnego zdarzenia odczuwają nadal pasażerowie i kierowcy. Kilkanaście linii autobusowych, w tym 127, 136, 154, 158, 159, 167, 172, 178, 184, 186, 191, 208, 523 i 717, kursuje objazdami w rejonie Ochoty.
W okolicy Ronda Zesłańców Syberyjskich wciąż prowadzone są prace związane z wydobyciem autobusu z przejścia podziemnego. Piesi mają korzystać z tras zastępczych, a przed wyjściem z domu warto sprawdzić aktualny przebieg komunikacji w aplikacji WTP. Na ostateczne ustalenia trzeba jeszcze poczekać, ale wszystko wskazuje na to, że kluczowe będą dane z monitoringu i rejestratora.
Informacje przekazała policja oraz nieoficjalnie dziennikarze TVN Warszawa.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!