Środa, 8 lipca 2026
Imieniny: Elżbieta, Edgar, Eugeniusz

Warszawski autobus w tunelu. Prezes MZA nie wierzy w awarię wszystkich układów

Niedzielny wieczór 5 lipca zamienił się w Warszawie w serię niebezpiecznych zdarzeń, które zakończyły się wjechaniem autobusu do przejścia podziemnego i uderzeniem dachem w betonowy strop. Prezes MZA Jan Kuźmiński otwarcie podważa wersję kierowcy i mówi, że trudno mu uwierzyć, by zawiodły wszystkie systemy pojazdu.

Według ustaleń, za kierownicą siedział 58-letni mężczyzna, który jest emerytem dorabiającym w MZA na umowę zlecenie. W chwili zdarzenia w autobusie było około 10 pasażerów, a obrażeń doznało 6 osób; do szpitala trafiły kobieta i dziecko z rozciętą głową.

Pierwszy kontakt przy placu Narutowicza

Całe zdarzenie zaczęło się w rejonie placu Narutowicza, gdzie autobus linii 186 zahaczył o tramwaj skręcający w jego stronę. Przy okazji uszkodzone zostało lusterko autobusu, a po drodze przewrócony został także sygnalizator świetlny.

Na nagraniach naszego monitoringu widzimy, że kierowca nie zatrzymał się ani po tej kolizji, ani na przystanku.

Witold Urbanowicz, rzecznik Tramwajów Warszawskich

Od tego momentu pojazd miał przejechać jeszcze około kilometr ulicą Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Po drodze uszkadzał kolejne samochody, a finał nastąpił przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich, gdzie autobus wjechał do przejścia podziemnego i zatrzymał się dopiero po uderzeniu w strop tunelu.

Wersja kierowcy i wątpliwości MZA

Kierowca twierdzi, że przyczyną zdarzenia była awaria. W rozmowie z policją oraz podczas przesłuchania miał wskazywać na problem z układem hamulcowym albo kierowniczym. Badanie wykazało jednak, że był trzeźwy i nie znajdował się pod wpływem środków odurzających.

To był bardzo dziwny wypadek. Moim zdaniem to niemożliwe, żeby wszystkie układy zawiodły.

Jan Kuźmiński, prezes MZA

Szef MZA zaznacza, że nawet w przypadku rozszczelnienia hydrauliki autobus powinien zareagować w sposób, który nie pozwoliłby na dalsze przyspieszanie. Dodał też, że pojazd nie był wyeksploatowany: Solaris miał 5 lat i około 300 tys. kilometrów przebiegu.

Poszkodowani, postępowanie i dalsze czynności

W wyniku całego zajścia obrażenia odniosło 6 osób. W pojeździe przebywali pasażerowie, ale nikt nie znajdował się wtedy pieszo w samym przejściu podziemnym, co mogło ograniczyć skalę tragedii.

Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota. Postępowanie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Kierowca został przesłuchany, ale na tym etapie nie usłyszał zarzutów. MZA zapowiada, że nie będzie spekulować o przyczynach, dopóki pojazd nie przejdzie dokładnych oględzin i ekspertyzy technicznej.

Dlaczego ta sprawa jest ważna dla mieszkańców

To zdarzenie pokazuje, jak szybko pojedynczy incydent w komunikacji miejskiej może przerodzić się w sytuację zagrażającą wielu uczestnikom ruchu: pasażerom, pieszym, kierowcom i tramwajom. Dla warszawiaków to także przypomnienie, że wyjaśnienie przyczyn takich wypadków wymaga czasu i dokładnych badań, a nie jedynie natychmiastowych ocen.

Na razie potwierdzone są jedynie podstawowe fakty: trasa autobusu, liczba poszkodowanych, stan trzeźwości kierowcy oraz to, że przyczyna pozostaje nieustalona. Ostateczne wnioski mają przynieść dopiero wyniki technicznego sprawdzenia pojazdu i dalsze czynności prokuratury.

Źródło: Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota, Miejskie Zakłady Autobusowe, Tramwaje Warszawskie.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
PC

Piotr Chmielewski

Redaktor z 9-letnim stażem, śledzi biznes, inwestycje, transport i decyzje samorządu.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!