Wtorek, 21 lipca 2026
Imieniny: Daniel, Andrzej, Wawrzyniec

15 lat za śmiertelny wypadek na Wisłostradzie. Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury

Reklamuj sie w tym artykule

Za śmiertelny wypadek na remontowanym odcinku Wisłostrady zapadł wyrok 15 lat więzienia. W zdarzeniu sprzed niemal roku zginęli 45-letni motocyklista i jego 13-letni syn, a prokuratura żoliborska zapowiada już apelację.

O rozstrzygnięciu poinformowała w poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Sąd uznał Dawida F. za odpowiedzialnego za dwa czyny: spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym połączone z ucieczką z miejsca zdarzenia oraz jazdę mimo obowiązującego zakazu prowadzenia pojazdów. Kara została wymierzona łącznie, a wyrok nie jest prawomocny.

Do tragedii doszło na remontowanej Wisłostradzie

Do wypadku doszło na Wybrzeżu Gdyńskim, w rejonie Cytadeli, gdzie Zarząd Dróg Miejskich rozpoczął roboty 4 lipca 2025 roku o godzinie 22. Na czas prac ruch został tam przeorganizowany tak, że kierunki jazdy przebiegały bardzo blisko siebie, oddzielone jedynie tymczasowym oznakowaniem.

Około godziny 23 na ten odcinek wjechał motocykl, którym jechali ojciec i syn wracający wieczorem z meczu Legii. Z naprzeciwka nadjechał samochód osobowy, który zjechał na pas przeznaczony dla przeciwnego kierunku ruchu. Biegły Adam Pierzchała ustalił na podstawie nagrania z monitoringu, że auto poruszało się z prędkością 108 km/h, choć w tym miejscu obowiązywało ograniczenie najpierw do 40, a później do 50 km/h.

Zakaz prowadzenia i wcześniejsze naruszenia

Jak wynika z ustaleń sądu, Dawid F. miał już wcześniej orzeczony zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Sąd Rejonowy w Radomiu nałożył go na niego 3 września 2024 roku na okres 3 lat, po jeździe pod wpływem alkoholu. Oznaczało to, że w chwili wypadku zakaz obowiązywał od około dziesięciu miesięcy i miał trwać do jesieni 2027 roku.

Przed sądem tłumaczył, że samochód był dla niego jedynym sposobem zarabiania. Miał wtedy 25 lat, z zawodu jest elektrykiem, a jego majątek ograniczał się do starego auta wartego około 4 tysięcy złotych. Jak relacjonował Łukasz Zboralski, mandaty za prędkość, brak przeglądu i kolizja miały być kolejnymi etapami „kariery kierowcy, której nigdy nie powinien rozpoczynać”.

„kariery kierowcy, której nigdy nie powinien rozpoczynać”

Łukasz Zboralski, redaktor naczelny portalu brd24.pl

Po zderzeniu uciekł i sięgnął po alkohol

Po wypadku kierowca i pasażer opuścili rozbite auto i uciekli pieszo. Dawid F. oddalił się na około 500 metrów, zamówił przejazd przez aplikację i pojechał do hostelu w Wawrze. Po drodze zatrzymał się na stacji paliw, gdzie kupił dwie setki wódki i dwa piwa, a następnie wypił je między 1 a 2 w nocy.

Policjanci dotarli do niego o 7 rano. Badanie alkomatem wykazało wówczas 0,4 promila. W komunikacie prokuratury zapisano, że oskarżony spanikował i obawiał się konsekwencji, ponieważ wiedział o ciążącym na nim zakazie. Dla kwalifikacji prawnej nie miało to jednak znaczenia.

W sprawie są też inne wątki i drugi oskarżony

Biegły odtworzył przebieg zdarzenia w trzech uderzeniach. Najpierw samochód urwał lusterko motocykliście jadącemu przed ofiarami, potem uderzył czołowo w motocykl ojca i syna, a na końcu, już w trakcie hamowania, zderzył się z kolejnym autem. Jednoślad został całkowicie zniszczony. Na miejscu działały osoby postronne, a następnie ściągnięto śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ojciec zmarł w szpitalu, a dziecko nie przeżyło kolejnego dnia.

Drugi z mężczyzn, Mariusz P., usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy poszkodowanym i nie przyznał się do winy. Po wypadku miał dojść pieszo do osiedla, wsiąść do autobusu i wrócić do hostelu, w którym mieszkał od 7 lat. W chwili zatrzymania był poszukiwany listem gończym.

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla Warszawy

To jedno z tych postępowań, które mocno odbiły się na mieszkańcach stolicy, bo łączy w sobie kilka problemów naraz: nadmierną prędkość, jazdę mimo sądowego zakazu, ucieczkę z miejsca zdarzenia i dramat rodziny, która zginęła w zwykłym wieczornym powrocie do domu. Sprawa dotyczy też remontowanego, newralgicznego odcinka jednej z głównych arterii miasta, z której korzystają tysiące kierowców każdego dnia.

W szerszym tle są twarde dane. Zarząd Dróg Miejskich podał, że w 2025 roku w Warszawie zginęły 28 osoby w 24 wypadkach śmiertelnych. 8 ofiar jechało motocyklem, a co czwarte tragiczne zdarzenie spowodowała osoba pod wpływem alkoholu. Wobec takich statystyk każda podobna sprawa staje się nie tylko procesem karnym, ale także testem dla skuteczności systemu bezpieczeństwa na miejskich drogach.

Co dalej z wyrokiem

Prokuratura żoliborska domagała się dla Dawida F. 19 lat więzienia i zapowiedziała apelację, dlatego sprawa trafi do sądu drugiej instancji. To oznacza, że ostateczne rozstrzygnięcie jeszcze nie zapadło.

Warto dodać, że kary 15 i 20 lat należą w Polsce do rzadkości w sprawach drogowych. Z przywołanych danych wynika, że w 2025 roku wyroki powyżej 8 lat usłyszało w kraju zaledwie 6 nietrzeźwych sprawców śmiertelnych wypadków. Informacje przekazała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
PC

Piotr Chmielewski

Redaktor z 9-letnim stażem, śledzi biznes, inwestycje, transport i decyzje samorządu.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!