Siatka z dziurą na kolanach. Tak 50-latek nagrywał kobiety w autobusach Warszawy
Wystarczyła zwykła siatka na zakupy i jeden niewielki otwór, by przez wiele dni ukrywać kamerę i nagrywać intymne miejsca pasażerek warszawskiej komunikacji miejskiej. Policja zatrzymała w końcu 50-letniego mężczyznę, który – jak podejrzewają śledczy – wykorzystywał ten prosty, a zarazem perfidny sposób, by potajemnie rejestrować wizerunek kobiet. Sprawą zajęła się komenda na Pradze-Północ, a 50-latek na razie nie usłyszał zarzutów.
Kamera w siatce i jeździł po całym mieście
Funkcjonariusze komisariatu policji warszawskiego metra dokonali zatrzymania po tym, jak w mediach społecznościowych pojawiły się ostrzeżenia od kobiet, które zwróciły uwagę na dziwne zachowanie mężczyzny. Śledczy ustalili, że podejrzany jeździł autobusami i tramwajami, trzymając na wysokości kolan torbę w postaci siatki. Wcześniej wyciął w niej otwór, a w środku umieścił smartfon – kamerą skierowaną w stronę ciał pasażerek.
Sposób działania był tak prosty, że przez długi czas mógł pozostawać niezauważony. Dopiero czujność kobiet i wymiana informacji w sieci sprawiły, że policjanci mogli namierzyć podejrzanego i interweniować. Jak poinformował oficer prasowy komendy rejonowej Maciej Saciuk, 50-latek został już przesłuchany, ale na obecnym etapie nie postawiono mu zarzutów.
Od wykroczenia do poważnego przestępstwa – kara zależy od kwalifikacji
To, jaką odpowiedzialność poniesie mężczyzna, będzie zależeć od ostatecznej oceny prawnej jego czynu. Na razie policjanci analizują zabezpieczony materiał i weryfikują zgromadzone informacje. Sprawa ma charakter rozwojowy, a śledczy nie ujawniają szczegółów dalszych czynności.
Możliwe są dwie ścieżki. Jeśli zachowanie zostanie zakwalifikowane jako nieobyczajny wybryk z artykułu 140 Kodeksu wykroczeń, grozi jedynie grzywna do 1500 zł, kara aresztu lub ograniczenia wolności. Jednak w grę wchodzi też artykuł 191a Kodeksu karnego – użycie podstępu do utrwalenia wizerunku miejsca intymnego bez zgody pokrzywdzonej. Wtedy kara to od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, a ściganie następuje na wniosek poszkodowanej.
Sprawa ma charakter rozwojowy, a śledczy prowadzą dalsze czynności i analizują zabezpieczony materiał.
Maciej Saciuk, oficer prasowy komendy rejonowej
Jak reagować, gdy widzisz coś podejrzanego w autobusie?
Eksperci podkreślają, że samodzielna konfrontacja z osobą, która może nagrywać, bywa niebezpieczna i utrudnia późniejsze zbieranie dowodów. Znacznie skuteczniejsze jest natychmiastowe alarmowanie obsługi pojazdu – motorniczego, kierowcy autobusu lub pracowników metra. W razie potrzeby warto dzwonić na numery alarmowe 112 lub 997 jeszcze podczas jazdy, by funkcjonariusze zdążyli na miejsce przed wysiadką podejrzanego.
Kluczowe są też:
- zapamiętanie rysopisu oraz miejsca zdarzenia,
- zachęcenie innych pasażerów do zwrócenia uwagi na sytuację,
- niezwłoczne zgłoszenie sprawy, nawet jeśli nie jesteśmy w stu procentach pewni – w tej sprawie to właśnie czujność kobiet i wymiana ostrzeżeń w sieci doprowadziły do interwencji.
Sprawa ta pokazuje, jak ważna jest społeczna odpowiedzialność i szybka reakcja w przestrzeni publicznej. Dla mieszkańców Warszawy, którzy codziennie korzystają z autobusów i tramwajów, to sygnał, że bezpieczeństwo w transporcie miejskim wymaga nie tylko działań służb, ale także uwagi samych pasażerów. Policja zapowiada dalsze czynności, a 50-latek wciąż pozostaje bez zarzutów – wszystko zależy od tego, co znajdzie się w zabezpieczonych nagraniach.
Źródło: Komenda Rejonowa Policji Warszawa Praga-Północ oraz Komisariat Policji Warszawskiego Metra.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!