Wolność w mieszkaniu pod kontrolą? Nowa ustawa zmusi do zgody sąsiadów
Własne mieszkanie to nie twierdza, w której można robić wszystko – przynajmniej jeśli chodzi o wynajem turystom. Rząd przyjął 14 lipca projekt ustawy o najmie krótkoterminowym, ale zamiast zamknąć temat, otworzył ostry spór w koalicji. Lewica, wspierana przez Polskę 2050, chce przywrócić wycięte z projektu przepisy dające sąsiadom i samorządom realne narzędzia blokowania wynajmu w blokach.
Trzy poziomy zakazu – o co walczy Lewica?
Szefowa Klubu Parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska podczas konferencji w Polańczyku zapowiedziała zgłoszenie poprawek, które przywracają dwa kluczowe rozwiązania wykreślone z rządowego projektu: prawo gmin do wyznaczania stref wolnych od najmu krótkoterminowego oraz prawo wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych do decydowania o dopuszczalności takiej działalności w swoich budynkach.
Wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski doprecyzował, że samorządy mogłyby wprowadzać zakaz na trzech poziomach: terytorialnym (np. całe osiedle), czasowym (np. sezonowo) albo w formie mieszanej. Proponowany termin startu tych przepisów to styczeń 2027 roku. W najbliższą środę przedstawiciele klubów koalicyjnych spotkają się z ministrem Maciejem Berkiem, aby omówić poprawki.
Przywracamy oba rozwiązania, bo bez nich ustawa nie da samorządom ani wspólnotom realnych narzędzi do walki z masowym najmem turystycznym w blokach.
Anna Maria Żukowska, szefowa Klubu Parlamentarnego Lewicy
Spór w koalicji – najgorsza ustawa rządu?
Projekt budzi kontrowersje nie tylko po stronie lewicowej. Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050 złożyła do niego zdanie odrębne, nazywając go najgorszą ustawą, jaka wyszła z rządu. Jej ugrupowanie już wcześniej wniosło do Sejmu własny projekt, który daje prawa zarówno samorządom, jak i wspólnotom mieszkańców. To właśnie ten projekt, obok poprawek Lewicy, ma być teraz punktem wyjścia do negocjacji.
Rząd broni swojego rozwiązania. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał, że centralny rejestr miejsc noclegowych sam w sobie jest istotnym narzędziem porządkującym rynek – każde miejsce będzie musiało mieć regulamin i przejść weryfikację, a w razie naruszenia miru domowego podmiot świadczący usługi może zostać wykreślony z rejestru. Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś zapewniał z kolei, że projekt był konsultowany z zainteresowanymi stronami.
Dlaczego to szczególnie ważne dla Warszawy?
Skala zjawiska w stolicy tłumaczy, dlaczego spór jest tak zażarty. W 2025 roku w Warszawie oficjalnie odnotowano 5,41 miliona noclegów udzielonych w formie najmu krótkoterminowego – to jeden z najwyższych wyników wśród polskich miast. Mieszkańcy wielu warszawskich kamienic i bloków od dawna domagają się prawa głosu w sprawie tego, co dzieje się w sąsiednich mieszkaniach. Dla nich ustawa to nie abstrakcyjna debata, ale codzienność: hałas, rotacja obcych osób, brak miejsc parkingowych.
Jeśli poprawki Lewicy wejdą w życie, to właśnie wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie zyskają możliwość zablokowania wynajmu turystycznego w swoich budynkach już od początku 2027 roku. Gminy – w tym Warszawa – będą mogły wyznaczać strefy, w których najem krótkoterminowy będzie całkowicie zakazany lub ograniczony czasowo.
Na razie projekt to nie prawo – co dalej?
Ustawa o najmie krótkoterminowym trafiła do Sejmu i wciąż jest tylko projektem rządowym. Ostateczny kształt przepisów rozstrzygnie się podczas dalszych prac parlamentarnych. Najbliższe dni będą kluczowe: środowe spotkanie koalicjantów z ministrem Maciejem Berkiem pokaże, czy w ogóle uda się wypracować wspólne stanowisko. Właściciele mieszkań wynajmowanych turystom, mieszkańcy wspólnot i samorządy powinni na razie traktować zapowiedź stref wolnych od najmu jako możliwy, ale niepewny scenariusz.
Źródłem informacji są oficjalne komunikaty Rady Ministrów oraz Klubu Parlamentarnego Lewicy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!