Upał w Warszawie: 36 stopni w piątek. Czy mokre prześcieradło w oknie to dobry pomysł?
Warszawa szykuje się na najtrudniejszy dzień obecnej fali upałów – w piątek 31 lipca termometry mogą wskazać nawet 36 stopni Celsjusza, a noc przyniesie ledwie ochłodę do 19°C. Czy popularne domowe sposoby na schłodzenie mieszkania, które sprawdzają się nad Morzem Śródziemnym, u nas przynoszą efekt przeciwny do zamierzonego?
Piątek kulminacyjny – 36°C w Warszawie. Jakie alerty obowiązują?
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie drugiego stopnia dla województwa mazowieckiego, które obowiązuje od czwartku 14:00 do piątku do 20:00. Prawdopodobieństwo wystąpienia tak wysokich temperatur synoptycy określili na 90%. W czwartek maksymalnie spodziewamy się 29–32 stopni, ale już w piątek słupek rtęci wzrośnie do 33–36°C, a minimalne temperatury nocne wyniosą od 16 do 19°C.
W skali kraju ostrzeżenia objęły aż 15 województw, przy czym najwyższy – czerwony – stopień dotyczy części Dolnego Śląska, Lubuskiego i zachodniej Wielkopolski. Tam nocą temperatura nie spadnie poniżej 19–22°C, co przy kilkudniowej fali upałów stanowi poważne obciążenie dla organizmu. Warto przypomnieć, że 28 czerwca tego roku w Słubicach zmierzono 40,5°C – rekord w historii polskich pomiarów, a w Warszawie tego samego dnia padło 37,5°C.
Mokre prześcieradło w oknie? To działa tylko przy niskiej wilgotności
Wiele osób w czasie upałów wiesza mokre prześcieradła na oknach lub stawia miski z wodą, licząc na efekt chłodzenia wyparnego. Mechanizm jest prosty: woda parując, pobiera energię z otoczenia, obniżając temperaturę powietrza. Jednak skuteczność tej metody zależy nie od temperatury, ale od tego, ile pary wodnej powietrze jest w stanie przyjąć. Przy niskiej wilgotności względnej, typowej dla wnętrza Półwyspu Apenińskiego, parowanie zachodzi szybko i różnica jest odczuwalna. W Polsce, zwłaszcza podczas wyżu znad południowego wschodu, powietrze jest często wilgotniejsze – ten sam zabieg daje znacznie mniejszy efekt.
Co gorsza, przy wysokiej wilgotności dokładanie wilgoci do zamkniętego pomieszczenia może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Organizm ludzki chłodzi się głównie przez odparowywanie potu – im więcej pary wodnej w powietrzu, tym gorzej ten proces przebiega. W praktyce mokre prześcieradło obniży temperaturę o najwyżej pół stopnia, a jednocześnie sprawi, że w mieszkaniu będzie duszniej. Kluczowa wskazówka: przed zastosowaniem tej metody sprawdź w aplikacji pogodowej wilgotność względną lub punkt rosy. Jeżeli przekracza on 18 stopni, powietrze jest już mocno nasycone i mokre tkaniny nie mają czego zabrać. Wtedy skuteczniejszy jest kierunek odwrotny – osuszanie: zamknięte okna w ciągu dnia, ograniczenie gotowania i suszenia prania w mieszkaniu oraz krótkie, intensywne wietrzenie w najchłodniejszej porze doby.
Kamienica kontra poddasze – kluczowa jest bezwładność cieplna
Druga kwestia, która przesądza o skuteczności nocnego wietrzenia, to bezwładność cieplna budynku. Gruby mur ceglany, betonowa płyta stropowa czy ściana z pustaków to masa, która powoli się nagrzewa i równie powoli oddaje ciepło. Jeśli w nocy uda się ją wychłodzić, przez większą część następnego dnia pracuje na naszą korzyść, pochłaniając ciepło z powietrza w pomieszczeniu. Dlatego w kamienicach z metrowymi murami i w budynkach z wielkiej płyty efekt nocnego przewietrzenia utrzymuje się do popołudnia, o ile mieszkanie pozostanie zamknięte.
Odwrotnie zachowują się przegrody lekkie: poddasza wykończone płytą gipsowo-kartonową, ścianki działowe w szkielecie, stropodachy nad ostatnią kondygnacją. Tam masy akumulacyjnej praktycznie nie ma, więc temperatura w pomieszczeniu podąża za temperaturą powietrza niemal natychmiast i nocne wietrzenie daje efekt krótkotrwały. W takich mieszkaniach kluczowe staje się nie chłodzenie, tylko niedopuszczanie ciepła – a więc osłony po zewnętrznej stronie okna i zacienienie połaci dachowej. Warto przy tym wiedzieć, że okna różnią się współczynnikiem g opisującym, ile energii słonecznej przepuszczają – im niższa wartość, tym mniej ciepła przechodzi przez szybę. Szyby z powłoką przeciwsłoneczną mają go wyraźnie niższy niż standardowe zestawy sprzed dekady.
Włochy mają system, którego w Polsce brak – alerty zdrowotne i zakazy pracy
Włoskie doświadczenie z upałami sprowadza się w polskich mediach zwykle do okiennic i sjesty, jednak najciekawsza jest tam warstwa systemowa. Włochy prowadzą osobny od meteorologicznego system alertów zdrowotnych dla 27 największych miast, w trzystopniowej skali kolorystycznej. Czerwony poziom oznacza zagrożenie dla całej populacji, nie tylko seniorów, dzieci i osób przewlekle chorych. W lipcu tego roku alert tej rangi obowiązywał w 15 miastach jednocześnie, m.in. w Rzymie, Florencji, Turynie, Bolonii, Genui i Palermo.
Konsekwencje są poważne – władze regionalne wprowadzają wówczas zakazy lub ograniczenia pracy pod gołym niebem w godzinach od 12:30 do 16:00. W szczycie ubiegłorocznej fali obowiązywały one w 15 z 20 włoskich regionów i objęły około 3 mln osób, głównie w budownictwie i rolnictwie. Rząd, organizacje pracodawców i związki zawodowe pracują nad ogólnokrajowym protokołem ochrony pracowników zewnętrznych. Do tego dochodzi apel do mieszkańców, by w najgorętszych godzinach nie zamawiać jedzenia z dostawą – kurierzy należą do najbardziej narażonych grup. W lipcu tego roku pracownicy platform dostawczych protestowali we Włoszech, domagając się wstrzymania pracy w upał bez obniżenia wynagrodzenia. W Polsce nie ma przepisu zakazującego pracy na zewnątrz przy określonej temperaturze – obowiązuje jedynie nakaz zapewnienia napojów przez pracodawcę.
Dla warszawiaków mieszkających na ostatniej kondygnacji lub poddaszu kluczowe znaczenie ma poranna walka z promieniowaniem słonecznym. Twoje przegrody nie mają masy, która przechowałaby nocny chłód, więc wszystko zależy od tego, ile ciepła uda się zatrzymać przed szybą. Osłony zewnętrzne – markiza albo nawet prowizoryczne zacienienie okna połaciowego od strony zewnętrznej – dają efekt nieporównywalny z jakąkolwiek zasłoną w środku. Wieczorne wietrzenie nadal ma sens, ale jako sposób na wymianę powietrza, a nie na schłodzenie mieszkania na resztę doby – po chłodzie nie zostanie śladu do godziny 17:00 następnego dnia.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!