Trzy zderzenia w 9 dni na tym samym przejeździe. Kaczorowy pod lupą służb
Niestrzeżony przejazd kolejowy w Kaczorowach w gminie Raciąż znów stał się miejscem groźnego zdarzenia. W ciągu zaledwie 9 dni doszło tam do 3 zderzeń z udziałem szynobusu, a wspólnym mianownikiem każdej sytuacji było zignorowanie znaku STOP.
Pierwsze zdarzenie: volkswagen i mandat dla kierowcy
Do pierwszego wypadku doszło 23 czerwca około 20:20. Szynobus jadący od strony Płońska w kierunku Sierpca zderzył się z volkswagenem prowadzonym przez 28-letniego mieszkańca Płońska. Auto nadjeżdżało od strony Raciąża, a w pociągu znajdowało się wówczas 6 pasażerów i 2 członków obsługi.
Nikt nie odniósł obrażeń, ale policjanci ustalili, że kierowca był trzeźwy i nie zastosował się do znaku STOP przed przejazdem. To właśnie ten element miał kluczowe znaczenie dla dalszych czynności śledczych. Za wykroczenie mężczyzna otrzymał mandat oraz punkty karne.
Tydzień później podobny scenariusz z hyundaiem
Kolejne zdarzenie nastąpiło 1 lipca około 18:30. Tym razem przez przejazd przejeżdżała 21-letnia mieszkanka gminy Raciąż kierująca hyundaiem. Według ustaleń prawdopodobnie również nie zatrzymała się przed tym samym znakiem STOP, a w tył jej samochodu uderzył szynobus kursujący tą samą trasą.
Na miejsce wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, jednak ostatecznie kobietę przewieziono do szpitala karetką na badania. Podróżowała sama i była trzeźwa. W szynobusie jechało wtedy 14 pasażerów oraz 2 osoby obsługi, które nie ucierpiały.
Trzecie zderzenie: ciężarówka ze scanią i dwiema naczepami
Nie minęła doba, a w tym samym miejscu doszło do kolejnego incydentu. 2 lipca około 12:20 szynobus zderzył się z ciężarówką marki Scania z 2 naczepami. Zestaw prowadził 42-letni mieszkaniec powiatu zgierskiego w województwie łódzkim.
Ciężarówka zatrzymała się częściowo poza pasem ruchu, bardzo blisko torów. Mimo niepokojącego wyglądu miejsca zdarzenia, pomocy medycznej nie potrzebował ani kierowca, ani nikt z 12 pasażerów i 3 członków obsługi szynobusu.
Dlaczego ten przejazd budzi tak duży niepokój
Wszystkie 3 zdarzenia łączy ten sam schemat: przejazd jest niestrzeżony, oznaczony jedynie znakiem STOP i krzyżem świętego Andrzeja, bez rogatek i bez sygnalizacji świetlnej. W praktyce oznacza to, że kierowca musi wykazać się pełną ostrożnością i samodzielnie ocenić, czy można bezpiecznie wjechać na tory.
Komunikacja na linii między Płońskiem a Sierpcem jest rzadsza, co według komentujących sprawę czytelników może usypiać czujność. Zamiast wzmacniać poczucie bezpieczeństwa, taki rytm ruchu może prowadzić do rutyny, a rutyna na przejeździe kolejowym bywa najgroźniejsza.
Chwila pośpiechu lub nieuwagi może doprowadzić do tragedii
Kinga Drężek-Zmysłowska, nadkom.
Co przypomina policja kierowcom
Po każdym z tych zdarzeń nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska z Komendy Powiatowej Policji w Płońsku wracała do tego samego ostrzeżenia. Policja podkreśla, że pociąg porusza się znacznie szybciej, niż wielu kierowcom wydaje się w pierwszej chwili, a droga hamowania składu liczona jest w setkach metrów.
W praktyce oznacza to, że maszynista najczęściej nie ma szans zatrzymać pociągu przed przeszkodą, jeśli samochód znajdzie się na torach. Dlatego znak STOP przed przejazdem nie jest formalnością, lecz obowiązkowym sygnałem do całkowitego zatrzymania pojazdu i upewnienia się, że tory są wolne.
Dlaczego to ważne dla mieszkańców
Sprawa z Kaczorów nie dotyczy wyłącznie trzech kierowców i jednego przejazdu. To temat istotny dla całej lokalnej społeczności, bo pokazuje, że nawet na dobrze znanej trasie chwila nieuwagi może doprowadzić do bardzo groźnej sytuacji. Dla mieszkańców gminy Raciąż, Płońska i okolic to wyraźny sygnał, że codzienna rutyna na drodze nie może zastępować ostrożności.
Powtarzalność zdarzeń w tak krótkim czasie powinna też zwrócić uwagę na ten punkt wszystkich użytkowników drogi, którzy korzystają z niego regularnie. Jeśli w jednym miejscu dochodzi do kolejnych zderzeń, przestaje to być zbieg okoliczności, a zaczyna być realnym problemem bezpieczeństwa.
Co dalej z przejazdem w Kaczorowach
Na ten moment najważniejszy pozostaje apel o bezwzględne przestrzeganie zasad przy niestrzeżonych przejazdach kolejowych. Po serii trzech zdarzeń w 9 dni Kaczorowy stały się jednym z najbardziej niepokojących punktów na mazowieckiej kolei, a każdy kolejny przejazd przez to miejsce wymaga od kierowców maksymalnej koncentracji.
Jeśli regularnie korzysta się z tego odcinka, nie wolno zakładać, że brak pociągu jest regułą. W takich miejscach ostrożność musi być większa niż przy zwykłej drodze, bo na torach margines błędu praktycznie nie istnieje.
Informacje przekazała Komenda Powiatowa Policji w Płońsku.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!