Czwartek, 16 lipca 2026
Imieniny: Maria, Eustachy, Stefan

Warszawa uruchomiła nowe kamery przy SCT. To system analizy ruchu, nie fotoradary

Reklamuj sie w tym artykule

W Warszawie ruszył system z około 15 nowymi kamerami, które automatycznie odczytują tablice rejestracyjne i sprawdzają dane pojazdów. Najważniejsze dla kierowców jest jedno: to nie są urządzenia do wystawiania mandatów.

Choć w sieci pojawiły się sugestie o automatycznych karach, ZDM zaprzeczył tym informacjom. Nowy monitoring ma służyć analizie ruchu w obszarze Strefy Czystego Transportu, a nie samoczynnemu karaniu kierowców.

Co sprawdzają nowe kamery w Warszawie

System został uruchomiony przez Yunex, operatora Zintegrowanego Systemu Zarządzania Ruchem, który obejmuje już około 240 skrzyżowań w całym mieście. Piętnaście nowych urządzeń to kolejny element tej infrastruktury, ale przypisany do konkretnego zadania: obserwacji ruchu w granicach SCT.

Kamery odczytują numer rejestracyjny każdego przejeżdżającego auta, a następnie zestawiają go z danymi rejestrowymi. W praktyce oznacza to analizę rocznika pojazdu, rodzaju paliwa i normy emisji spalin. Zbierane są także informacje o kierunku wjazdu i wyjazdu oraz o częstotliwości pojawiania się danego auta w strefie.

Nie. Kamery służą do analizy ruchu

ZDM

Drogowcy chcą w ten sposób sprawdzić, czy wprowadzenie SCT w lipcu 2024 roku rzeczywiście zmieniło skład floty poruszającej się po centrum. Pierwsze wyniki mają być znane jeszcze w tym roku, ale miasto podkreśla, że potrzebuje dłuższej obserwacji, by nie wyciągać pochopnych wniosków.

Dlaczego miasto nie podaje lokalizacji kamer

ZDM nie ujawnił dokładnych skrzyżowań, na których zamontowano nowe kamery. Wiadomo jedynie, że urządzenia pracują przy granicach strefy wyznaczonych m.in. przez Aleje Jerozolimskie, Trasę Łazienkowską, aleję Prymasa Tysiąclecia i aleję Stanów Zjednoczonych.

Miasto tłumaczy to charakterem samego systemu. W przeciwieństwie do fotoradarów czy odcinkowego pomiaru prędkości, te kamery nie pełnią funkcji punktów kontrolnych, dlatego ich lokalizacje nie są publikowane jako jawne adresy. Ich rola ogranicza się do zbierania danych do analiz statystycznych.

  • system obejmuje granice Strefy Czystego Transportu,
  • dane trafiają do analiz statystycznych,
  • urządzenia nie służą do automatycznego karania kierowców,
  • lokalizacje kamer nie zostały oficjalnie ujawnione.

Kto faktycznie może wystawić mandat

Za kary nadal odpowiada Straż Miejska lub policja, a nie sam system kamer ZSZR. Straż Miejska korzysta z czterech mobilnych kamer odczytujących tablice rejestracyjne, które patrol ustawia w wybranym miejscu i na bieżąco porównuje odczyt z bazą CEPiK.

W tym przypadku potrzebna jest obecność funkcjonariusza. Mandat nie powstaje automatycznie i nie trafia pocztą bez interwencji strażnika. Za nieuprawniony wjazd do SCT grozi kara do 500 zł na podstawie art. 96c Kodeksu wykroczeń.

Skala kontroli jest duża, ale liczba kar pozostaje znacznie niższa. W styczniu 2026 roku strażnicy sprawdzili ponad 31 700 samochodów i wykryli ponad 1750 pojazdów niespełniających norm strefy. Pierwszy mandat w historii warszawskiej SCT pojawił się dopiero w połowie listopada 2025 roku, a do lutego 2026 roku łączna liczba mandatów wynosiła zaledwie 16, przy 87 odnotowanych naruszeniach i 58 wszczętych postępowaniach.

Skąd wzięły się nieporozumienia wokół systemu

Nowe kamery zaczęły działać niedługo po zaostrzeniu przepisów SCT z 1 stycznia 2026 roku, kiedy do strefy przestały wjeżdżać kolejne roczniki aut benzynowych i diesli. W tym samym czasie w internecie zaczęły krążyć informacje, że monitoring sam wystawia mandaty kierowcom niespełniającym norm.

ZDM musiał te doniesienia jasno zdementować. Urząd nie ma uprawnień do nakładania grzywien, a decyzje o karach mogą podejmować wyłącznie Straż Miejska lub policja, po ustaleniu, kto prowadził pojazd w chwili wjazdu do strefy. To właśnie dlatego sama obecność nowych kamer nie oznacza jeszcze finansowych konsekwencji dla kierowcy.

W praktyce oznacza to, że prawdziwe ryzyko nadal wiąże się nie z przejazdem obok nowych urządzeń ZSZR, lecz z kontrolą prowadzoną przez patrol. Dodatkowo każdy pojazd ma prawo do czterech wjazdów do SCT rocznie bez konsekwencji, a zielona naklejka nie jest potrzebna dla większości aut zarejestrowanych w Polsce, bo system opiera się na danych z CEPiK.

Dlaczego to ważne dla mieszkańców Warszawy

Nowy system pokazuje, jak Warszawa chce oceniać skutki działania Strefy Czystego Transportu w oparciu o twarde dane, a nie pojedyncze obserwacje. Dla mieszkańców centrum i sąsiednich dzielnic to istotne, bo chodzi o to, jak zmienia się ruch, jaka część aut spełnia normy i czy ograniczenia faktycznie wpływają na skład pojazdów w śródmieściu.

Jednocześnie temat ma znaczenie praktyczne dla kierowców. Wokół SCT łatwo o plotki, a te mogą prowadzić do niepotrzebnego niepokoju. Dlatego kluczowe jest rozróżnienie między kamerami służącymi do analizy ruchu a mobilnymi patrolami, które rzeczywiście mogą zakończyć kontrolę mandatem.

Co dalej z monitoringiem SCT

Miasto zapowiada, że pierwsze podsumowania działania systemu pojawią się jeszcze w tym roku, choć pełniejszy obraz ma dać dopiero dłuższa analiza. Zebrane informacje mają pomóc ocenić, czy SCT z lipca 2024 roku oraz późniejsze zmiany przepisów z 1 stycznia 2026 roku rzeczywiście przełożyły się na wymianę floty w centrum Warszawy.

Na ten moment najważniejszy wniosek jest prosty: nowe kamery nie są automatycznym systemem mandatowym. To narzędzie do pomiaru i oceny ruchu, a kary pozostają w gestii ludzi, nie samej infrastruktury.

Informacje przekazał ZDM.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
TW

Tomasz Wyrzykowski

Doświadczony redaktor z 20-letnim stażem, specjalista od samorządu i kroniki policyjnej.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!