Warszawa a debata o bykowym i emeryturach: kto naprawdę zapłaci?
Czy mieszkanek stolicy czekają wyższy wiek emerytalny i dodatkowy podatek od bezdzietności? W Warszawie, gdzie bezdzietność sięga już co drugiej młodej kobiety, a współczynnik dzietności spadł do 0,9 dziecka na kobietę, teoretyczne pomysły polityków i obywatelskie petycje mogą uderzyć w lokalną społeczność najmocniej. Choć żadna z opisanych zmian nie weszła dotąd w życie, debata rozgrzewa się na dobre – warto wiedzieć, co już jest na stole, a co pozostaje w sferze spekulacji.
Skąd pomysł na wyższy wiek emerytalny dla bezdzietnych?
Wszystko zaczęło się 7 października 2025 roku, gdy w Kancelarii Prezydenta RP złożono anonimową petycję. Postulowała ona zrównanie wieku emerytalnego kobiet nieposiadających dzieci z wiekiem obowiązującym mężczyzn – czyli podniesienie go z 60 do 65 lat. Petycja trafiła do politycznej debaty, ale nie doczekała się projektu ustawy. W maju 2026 roku głos w sprawie zabrała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej.
„Potrzebujemy spotkać się gdzieś pomiędzy 60 a 65, bliżej 65. Ktoś musi wziąć na siebie ryzyko wniesienia tego tematu do debaty publicznej.”
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej
Reakcja Ministerstwa Rodziny była natychmiastowa i chłodna. Resort wskazał, że nie można karać kobiet za brak dzieci, skoro to państwo ma obowiązek tworzyć warunki sprzyjające rodzicielstwu. Prezydent Karol Nawrocki – jeszcze w kampanii wyborczej – wyraził stanowczy sprzeciw wobec różnicowania wieku emerytalnego ze względu na posiadanie potomstwa. Na dziś cała sprawa nie wyszła poza etap petycji i wypowiedzi publicznych.
Bykowe – stary pomysł w nowej odsłonie
Równolegle do dyskusji o emeryturach powraca koncepcja specjalnego podatku od bezdzietności, potocznie nazywanego „bykowym”. Nazwa nawiązuje do historycznych rozwiązań stosowanych m.in. w Związku Radzieckim. We współczesnej Europie najczęściej przywoływanym przykładem są Niemcy – tam osoby powyżej 23. roku życia bez dzieci płacą wyższą o 0,25 punktu procentowego składkę na ubezpieczenie pielęgnacyjne. Francja z kolei stosuje iloraz rodzinny – rodziny z większą liczbą dzieci płacą niższy podatek dochodowy, co nie jest formalnie podatkiem karnym.
W Polsce najbardziej konsekwentnym propagatorem takiego rozwiązania jest Marek Jakubiak, poseł Wolnych Republikanów i były kandydat na prezydenta, który wracał do tego pomysłu wielokrotnie, także podczas kampanii prezydenckiej. W lipcu 2025 roku do Sejmu trafiła obywatelska petycja proponująca podatek dla bezdzietnych. Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji jednoznacznie zarekomendowało jej odrzucenie. Żaden rząd od lat oficjalnie nie przedstawił projektu ustawy – temat pozostaje w sferze pomysłów pojedynczych polityków i regularnie odrzucanych petycji.
Warto jednak zwrócić uwagę na argument części komentatorów ekonomicznych: już dziś osoby bezdzietne płacą efektywnie więcej niż rodzice, ponieważ nie korzystają ze świadczeń takich jak 800+ ani z ulg podatkowych przysługujących rodzinom z dziećmi. Wprowadzenie od podatku od bezdzietności spotkałoby się więc zdaniem niektórych z dodatkowymi obciążeniami dla tej grupy, ale przeciwnicy podkreślają, że rozwiązania takie byłyby niesprawiedliwe i trudne do egzekwowania.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!