Czwartek, 23 lipca 2026
Imieniny: Brygida, Apolinary, Bogna

Plecak na torach sparaliżował stolicę. Deportacja i zakaz wjazdu dla 38-latka z Ukrainy

Reklamuj sie w tym artykule

Poniedziałkowy wieczór 20 lipca na długo zapamiętają pasażerowie warszawskiego metra. 38-letni obywatel Ukrainy, który w godzinach szczytu zrzucił plecak na torowisko stacji Centrum, doprowadził do paraliżu pierwszej linii i ewakuacji setek osób. Skutki? Natychmiastowa deportacja i 10-letni zakaz wjazdu do strefy Schengen.

Panika w popołudniowym szczycie

Do zdarzenia doszło około godziny 17:00, gdy metro pękało w szwach od powracających z pracy warszawiaków. Mężczyzna najpierw zdjął plecak, po czym z premedytacją wrzucił go na tory. Następnie szybko oddalił się z miejsca zdarzenia, nie reagując na krzyki przerażonych pasażerów.

Policjanci błyskawicznie ustalili tożsamość sprawcy i zatrzymali go. Jak wynika z ustaleń śledczych, działał sam, a jego zachowanie zakwalifikowano jako wybryk chuligański. W plecaku znajdowały się wyłącznie rzeczy osobiste – żadnych materiałów wybuchowych ani groźnych przedmiotów.

Procedury bezpieczeństwa i dwugodzinne utrudnienia

Natychmiast po zgłoszeniu uruchomiono standardowe procedury alarmowe. Na miejsce skierowano policję, pirotechników oraz służby ratunkowe. Pasażerowie zostali ewakuowani, a ruch pociągów na części pierwszej linii metra wstrzymano na około 2 godziny.

Z ruchu wyłączono trzy kluczowe stacje w ścisłym centrum:

  • Centrum
  • Świętokrzyska
  • Ratusz Arsenał

Pociągi kursowały w dwóch skróconych relacjach – od Kabaty do Politechniki oraz od Dworca Gdańskiego do Młocin. Dodatkowo uruchomiono autobusową komunikację zastępczą, która przejęła pasażerów uwięzionych w zamkniętym odcinku.

Deportacja i surowe konsekwencje

Po zakończeniu czynności policyjnych 38-latek został przekazany funkcjonariuszom Straży Granicznej. Ci nie mieli wątpliwości – decyzja zapadła błyskawicznie.

Wobec obywatela Ukrainy wydano decyzję o natychmiastowym zobowiązaniu do powrotu

Przedstawiciel Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej

To nie koniec. Mężczyzna otrzymał również 10-letni zakaz wjazdu nie tylko do Polski, ale do wszystkich państw strefy Schengen. Oznacza to, że przez najbliższą dekadę nie będzie mógł legalnie przekroczyć granicy żadnego z krajów Unii Europejskiej oraz Islandii, Norwegii, Szwajcarii i Liechtensteinu.

Lekcja dla wszystkich

Straż Graniczna podkreśla, że każdy pozostawiony w miejscu publicznym bagaż traktowany jest jako potencjalne zagrożenie. Nawet jeśli okaże się fałszywym alarmem, uruchomienie procedur bezpieczeństwa zawsze wiąże się z ewakuacją i dużymi utrudnieniami. W tym przypadku koszty ponieśli tysiące pasażerów metra, a także miasto.

Dla lokalnej społeczności to ważna lekcja: żarty lub chuligańskie wybryki w komunikacji miejskiej mogą skończyć się nie tylko mandatem, ale – jak pokazuje ta sprawa – deportacją i wieloletnim zakazem wjazdu do całej strefy Schengen. Służby zapowiadają, że będą bezwzględnie egzekwować przepisy w takich przypadkach.

Decyzja o deportacji jest ostateczna i podlega natychmiastowemu wykonaniu. Mężczyzna został już przewieziony do ośrodka strzeżonego, skąd zostanie odesłany na Ukrainę. Informacje przekazał Nadwiślański Oddział Straży Granicznej.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
PC

Piotr Chmielewski

Redaktor z 9-letnim stażem, śledzi biznes, inwestycje, transport i decyzje samorządu.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!