3600 zł w portfelu każdego warszawiaka? Wicepremier składa nową obietnicę
Czy jeszcze w tym roku w kieszeniach warszawskich podatników może wylądować dodatkowe 3600 zł rocznie? Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w środowym wystąpieniu na antenie TVN24 zapowiedział, że podwyżka kwoty wolnej od podatku zostanie zrealizowana jeszcze w tej kadencji rządu – najlepiej od 1 stycznia 2027 roku. Dla mieszkańców stolicy, gdzie przeciętne wynagrodzenia od lat biją krajowe rekordy, każda zmiana progów podatkowych ma bezpośrednie przełożenie na domowe budżety.
Obietnica sprzed trzech lat – czy teraz wreszcie wejdzie w życie?
Podniesienie kwoty wolnej z obecnych 30 tys. zł do 60 tys. zł było jednym z filarów wyborczego programu Koalicji Obywatelskiej z 2023 roku, zapowiadanym jako element słynnych „100 konkretów na 100 dni rządów”. Mimo upływu czasu projekt nie doczekał się ani uchwalenia, ani ostatecznego harmonogramu. Główną przeszkodą pozostaje koszt – resort finansów szacuje go na 54 mld zł rocznie.
Minister finansów Andrzej Domański w ubiegłym roku studził oczekiwania, mówiąc wprost, że w 2026 roku podwyżki nie będzie, a w 2027 roku jej wprowadzenie „może być bardzo trudne”. Teraz jednak wicepremier Kosiniak-Kamysz zarysowuje zupełnie inną perspektywę.
Będzie realizacja obietnicy podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Nad propozycją pracuje minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, a koalicja czeka na jego przemyślaną, dobrą ofertę.
Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, prezes PSL
Ile realnie zyskasz? Sprawdź na swoim zarobku
Mechanizm podwyżki opiera się na tzw. kwocie zmniejszającej podatek, która stanowi 12% kwoty wolnej i jest rozliczana miesięcznie. Przy obecnych 30 tys. zł ulga wynosi 300 zł miesięcznie. Po podniesieniu do 60 tys. zł wzrośnie do 600 zł – a więc dodatkowe 300 zł miesięcznie, czyli 3600 zł rocznie. Niestety, nie wszyscy odczują tę korzyść w pełni. Poniższa tabela pokazuje, jak ulga przekłada się na realne kwoty dla różnych poziomów dochodów:
| Wynagrodzenie brutto (mies.) | Obecna ulga (300 zł/mies.) | Nowa ulga (600 zł/mies.) | Rzeczywisty zysk miesięczny |
|---|---|---|---|
| 4 666 zł (najniższa krajowa) | ok. 153 zł | maks. 153 zł | 0 zł (ulga przekracza podatek) |
| 7 000 zł | 300 zł | 600 zł | +300 zł |
| 10 000 zł | 300 zł | 600 zł | +300 zł |
| 20 000 zł (powyżej II progu) | 300 zł | 600 zł | +300 zł |
Jak widać, powyżej pewnego poziomu dochodu korzyść w złotówkach jest identyczna – 300 zł miesięcznie niezależnie od tego, czy ktoś zarabia 7, 10 czy 20 tys. zł. Paradoksalnie najmniej zyskują osoby o najniższych dochodach, bo ulga przewyższa należny podatek, a nadwyżki nie można wykorzystać.
Warszawa na celowniku – co oznacza podwyżka dla mieszkańców stolicy?
W Warszawie odsetek podatników, którzy przekraczają drugi próg podatkowy (120 tys. zł rocznie), jest wyraźnie wyższy niż w innych regionach kraju. To właśnie ta grupa – osoby zarabiające miesięcznie powyżej 10 000 zł brutto – najbardziej wyczekuje informacji, czy rząd nie zdecyduje się połączyć podwyżki kwoty wolnej z jednoczesnym podniesieniem progu 120 tys. zł. Kosiniak-Kamysz zasugerował właśnie taki scenariusz:
Podwyżkę kwoty wolnej najlepiej powiązać z jednoczesnym podniesieniem drugiego progu podatkowego w ramach jednej, całościowej reformy.
Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier
Dla mieszkańca stolicy zarabiającego powyżej drugiego progu to właśnie zmiana stawki na wyższym poziomie – a nie sam wzrost kwoty wolnej – ma większe znaczenie finansowe. Obecnie dochody powyżej 120 tys. zł opodatkowane są stawką 32%. Podniesienie progu oznaczałoby, że więcej pieniędzy zostanie w portfelu podatnika z warszawską pensją.
Co dalej? Ostrożność przede wszystkim
Pomimo optymistycznych zapowiedzi, żaden konkretny projekt ustawy nie trafił dotąd do Sejmu. Resort finansów od ponad roku zwleka z ostateczną decyzją, a w koalicji ścierają się różne warianty – od skokowego podniesienia do 60 tys. zł po rozłożenie zmian na kilka etapów (postulat senatora Grzegorza Schetyny). Konfederacja zgłosiła własny projekt, ale Koalicja Obywatelska wnioskuje o jego odrzucenie.
Eksperci radzą, by na razie nie uwzględniać dodatkowych 300 zł miesięcznie w domowym budżecie na 2027 rok. Zapowiedź wicepremiera to sygnał polityczny, ale dopóki ustawa nie trafi do Sejmu i nie zostanie uchwalona, pozostaje w sferze obietnic. Dla warszawiaka planującego przyszłoroczne wydatki kluczowe będzie śledzenie prac rządu w ciągu najbliższych tygodni.
Źródło: Wypowiedź wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza na antenie TVN24 oraz stanowisko Ministerstwa Finansów.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!