Niedziela, 5 lipca 2026
Imieniny: Karolina, Antoni, Bartłomiej

IMGW studzi emocje. 42 lub 43 stopnie nie w całym kraju, lecz w skrajnym scenariuszu

Po rekordowych upałach, które przyniosły w Polsce 40,5 stopnia w Słubicach, pogoda wyraźnie się załamała, ale to jeszcze nie oznacza końca lata. Najnowsze prognozy wskazują, że za kilka dni kraj najpierw czeka chłodniejszy okres, a dopiero później możliwy jest powrót gorąca - przy czym liczby rzędu 42-43 stopni dotyczą tylko najbardziej ekstremalnych wariantów modelowych, nie średniej dla całego tygodnia.

Najpierw chłód, deszcz i wiatr

Obecne ochłodzenie jest odczuwalne niemal w całym kraju. W wielu miejscach temperatury spadły do poziomu zbliżonego do normy, a tam, gdzie pojawiają się opady, maksima potrafią zatrzymywać się na 15-17 stopniach. To duży kontrast wobec niedawnych upałów i dla części regionów bardziej przypomina początek jesieni niż środek lipca.

W kolejnych dniach dominować mają wartości w granicach 20 do 23 stopni, a na początku przyszłego tygodnia, wraz z napływem chłodnego powietrza polarno-morskiego, zrobi się jeszcze zimniej. W dzień termometry mogą pokazywać od 12 do 15 stopni, a nocami miejscami około 7 stopni. Do tego dojdą opady deszczu i okresowo silniejszy wiatr.

Skąd biorą się liczby 42 i 43 stopnie

W dyskusji o lipcowym powrocie upałów pojawiają się bardzo różne komunikaty. Serwis Twoja Pogoda opisuje scenariusz, w którym w drugiej dekadzie lipca nad Europę może znów napłynąć bardzo gorące powietrze, a w Polsce temperatura lokalnie mogłaby przekroczyć 40 stopni i dojść nawet do 42-43 stopni. Jednocześnie sam serwis zaznacza, że to wariant obarczony dużą niepewnością.

Podobnie ostrożny, choć alarmujący ton prezentują amerykańscy meteorolodzy Ryan Maue i Ben Noll, cytowani przez rp.pl. Ostrzegają oni przed kolejną „przerażającą kopułą ciepła” nad Atlantykiem, która miałaby najpierw objąć Hiszpanię i Portugalię, a dopiero około 8-9 lipca dotrzeć także do Polski. To wciąż jednak scenariusz, a nie pewnik.

„przerażającą kopułą ciepła”

Ryan Maue, Ben Noll

Co pokazują mapy IMGW

Inaczej wyglądają oficjalne obliczenia Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, oparte na modelu ECMWF w wariancie FUS. Według najnowszych danych najgorętszy tydzień lipca, czyli okres 13-19 lipca, ma przynieść średnią temperaturę maksymalną na poziomie 28-30 stopni w centrum i na zachodzie kraju, w tym w Warszawie.

To wyraźnie więcej niż teraz, ale zarazem znacznie mniej niż alarmujące nagłówki sugerujące upały powyżej 40 stopni. Różnica wynika z metodologii: IMGW pokazuje uśredniony obraz całego tygodnia, a liczby 42-43 stopnie odnoszą się do pojedynczego, skrajnego scenariusza dla jednego dnia i jednego najgorętszego miejsca w kraju.

  • 40,5 stopnia padło ostatnio w Słubicach jako historyczny rekord upału.
  • Najbliższe dni mają przynieść głównie 20-23 stopnie, a miejscami nawet 15-17 stopni.
  • Według IMGW najgorętszy tydzień 13-19 lipca ma zakończyć się średnimi maksimami 28-30 stopni.
  • Liczby 42-43 stopnie to wariant ekstremalny, a nie prognoza przeciętnej temperatury w kraju.

Upał to nie tylko temperatura

Eksperci zwracają też uwagę, że powrót gorącego powietrza może zwiększyć ryzyko gwałtownych zjawisk. Wraz z narastaniem upału rośnie prawdopodobieństwo burz, nawałnic i lokalnych podtopień. Taki układ Polska obserwowała już pod koniec czerwca: po bardzo wysokich temperaturach nad zachodnią część kraju wkroczył front atmosferyczny, który uruchomił groźne superkomórki burzowe.

Jeśli druga fala ciepła rzeczywiście się rozwinie, możliwy jest podobny mechanizm - najpierw napływ gorącej masy powietrza, a później zderzenie z chłodniejszym frontem znad zachodu. To właśnie takie przejścia między skrajnymi warunkami są najtrudniejsze i dla mieszkańców, i dla służb.

Dlaczego to ważne dla mieszkańców

Takie prognozy mają znaczenie praktyczne także lokalnie: wpływają na planowanie wyjazdów, wydarzeń plenerowych, pracy na zewnątrz i codziennego funkcjonowania rodzin. W wielu miastach mieszkańcy muszą przygotować się zarówno na nagłe ochłodzenie, jak i na ewentualny powrót upałów, a w razie gwałtownych burz - także na utrudnienia komunikacyjne i lokalne podtopienia.

Właśnie dlatego warto śledzić nie nagłówki, lecz oficjalne komunikaty i aktualizacje modeli pogodowych. Na tym etapie najpewniejszy obraz daje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, a konkretne działania powinny wynikać dopiero z ostrzeżeń wydawanych z kilkudniowym wyprzedzeniem.

Co będzie dalej

Na razie najważniejszy wniosek jest prosty: 42-43 stopnie nie są prognozą dla całej Polski, tylko jednym z możliwych, skrajnych scenariuszy. Oficjalne dane IMGW wskazują raczej na lipcowy tydzień z temperaturami rzędu 28-30 stopni niż na powszechny upał przekraczający 40 stopni.

Modele numeryczne będą jeszcze aktualizowane, dlatego warto zachować ostrożność i nie podejmować pochopnych decyzji na podstawie prognozy oddalonej o wiele dni. Jeśli fala ciepła rzeczywiście się zbliży, sygnałem do działania będą przede wszystkim oficjalne ostrzeżenia IMGW i alerty RCB.

Źródło: Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
TW

Tomasz Wyrzykowski

Doświadczony redaktor z 20-letnim stażem, specjalista od samorządu i kroniki policyjnej.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!