Niedziela, 5 lipca 2026
Imieniny: Karolina, Antoni, Bartłomiej

Warszawskie firmy testują krótszy tydzień pracy. Co pokazał rok pilotażu?

Czy 4 dni pracy zamiast 5 mogą stać się nowym standardem w Warszawie i na Mazowszu? Po roku od uruchomienia pilotażu wiadomo już, że w województwie mazowieckim w programie uczestniczy 11 podmiotów, obejmujących 564 pracowników, ale droga do masowego skrócenia tygodnia pracy wciąż jest daleka.

Mazowsze w rządowym pilotażu: niewielka grupa, duże oczekiwania

Gdy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło listę uczestników ogólnopolskiego programu „Skrócony czas pracy – to się dzieje!”, z Mazowsza zakwalifikowało się tylko 11 podmiotów. W skali kraju do naboru zgłosiło się blisko 2000 podmiotów, a ostatecznie wybrano 90, czyli 4,5 proc. wszystkich wniosków. Na tym tle reprezentacja największego województwa w Polsce wypada skromnie.

Wśród mazowieckich uczestników znalazła się między innymi Gmina Miasta Radomia, ale także firmy i instytucje z sektora prywatnego. W sumie pilotaż na Mazowszu objął 564 pracowników. Program ma sprawdzić, czy przy krótszym czasie pracy zatrudnieni utrzymają podobną efektywność, a pracodawcy nie stracą na organizacji i jakości działania.

Warszawa nie czekała na ministerialny program

Stolica zaczęła eksperymenty wcześniej, jeszcze przed startem rządowego pilotażu. Już w październiku 2024 roku Wolskie Centrum Kultury wprowadziło 35-godzinny tydzień pracy, rozłożony na 5 dni po 7 godzin, przy zachowaniu dotychczasowych wynagrodzeń. Był to jeden z pierwszych takich przykładów wśród publicznych instytucji w Polsce.

Podobne ruchy wykonały również firmy prywatne. Polski oddział Tradedoubler skrócił tydzień pracy samodzielnie, bez korzystania z rządowego wsparcia. Z kolei Deloitte testował w dziale doradztwa podatkowego kilka wariantów jednocześnie: skompresowany 40-godzinny tydzień, dodatkowe dni wolne oraz 36-godzinny tydzień pracy. W każdym z tych modeli wynagrodzenia pozostały bez zmian.

Efekty? Na razie więcej ostrożnego optymizmu niż twardych wniosków

Dotychczasowe relacje z Warszawy i innych miast nie pokazują, by skrócenie czasu pracy musiało oznaczać gorszą obsługę czy spadek wydajności. Wskazywany jako przykład Szczecinek przekonuje, że urząd może być czynny dłużej, mimo krótszego czasu pracy urzędników, a lepsza organizacja i współpraca ze związkami zawodowymi pozwalają utrzymać jakość usług.

Na razie jednak rządowy pilotaż potrwa do końca 2026 roku, a pełne sprawozdanie z jego wyników ministerstwo ma przedstawić do 15 maja 2027 roku. Dopiero wtedy będzie można poważniej ocenić, czy doświadczenia 11 mazowieckich uczestników można przełożyć na resztę tak dużego i zróżnicowanego regionu.

Krytyka ekspertów: zbyt dużo urzędów, za mało rynku

Dobór uczestników programu wzbudził sprzeciw części środowiska akademickiego z Warszawy. Prof. Adam Gendźwiłł z Uniwersytetu Warszawskiego ocenił projekt bardzo ostro, wskazując, że w skali kraju prawie 60 proc. zakwalifikowanych podmiotów to jednostki sektora publicznego, głównie urzędy. Jego zdaniem taki układ próby zniekształca wyniki i utrudni wyciągnięcie wniosków dotyczących prywatnych firm.

szaleństwo

Prof. Adam Gendźwiłł, Uniwersytetu Warszawskiego

W podobnym tonie wypowiedział się Andrzej Andrysiak, prezes Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych. Zwrócił uwagę, że urzędy i jednostki im podległe otrzymały 74,48 proc. całego budżetu pilotażu, mimo że stanowią 58,88 proc. uczestników. To – jego zdaniem – oznacza nieproporcjonalne faworyzowanie sektora publicznego.

Czy czterodniowy tydzień pracy zostanie na stałe?

Na tym etapie część firm już odpowiedziała na to pytanie pozytywnie. Wolskie Centrum Kultury, Tradedoubler oraz Herbapol Poznań wdrożyły skrócony czas pracy jeszcze przed pilotażem i niezależnie od niego. W przypadku Herbapolu Poznań zmiana była wprowadzana stopniowo – od jednego wolnego piątku w miesiącu, a później rozszerzana.

Na poziomie rządu spór nadal trwa. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk popiera docelowe wpisanie skróconego tygodnia pracy do Kodeksu pracy, natomiast Krzysztof Paszyk ostrzegał przed negatywnymi skutkami dla przedsiębiorców i wynagrodzeń. To oznacza, że ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, a scenariusz ogólnopolskiej zmiany pozostaje otwarty.

Dlaczego to ważne dla Warszawy i Mazowsza

Temat ma znaczenie dla lokalnych firm, urzędów i pracowników, bo dotyczy nie tylko organizacji pracy, lecz także jakości obsługi mieszkańców, kosztów funkcjonowania instytucji i przyszłych standardów zatrudnienia w regionie. Warszawa, jako największy rynek pracy w kraju, może odegrać istotną rolę w ocenie, czy krótszy tydzień pracy rzeczywiście działa poza teorią i pojedynczymi testami.

Istotne jest też to, że już dziś pracodawcy mogą sprawdzać takie rozwiązania we własnym zakresie. Zgodnie z przytoczonymi przepisami art. 143 Kodeksu pracy skrócony tydzień pracy można wprowadzić na pisemny wniosek pracownika, nawet w formule 4 dni pracy w tygodniu, przy wydłużeniu dnia roboczego do maksymalnie 12 godzin i w okresie rozliczeniowym nieprzekraczającym miesiąca.

Co dalej

Najbliższe miesiące nie przyniosą jeszcze ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy 4 dni pracy zamiast 5 staną się codziennością w warszawskich firmach i urzędach. Na konkretny wynik trzeba poczekać do zakończenia pilotażu w 2026 roku i publikacji rządowego raportu do 15 maja 2027 roku. Do tego czasu kolejne organizacje mogą jednak samodzielnie wprowadzać własne modele skracania czasu pracy.

Informacje przekazało Polskie Radio RDC.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
TW

Tomasz Wyrzykowski

Doświadczony redaktor z 20-letnim stażem, specjalista od samorządu i kroniki policyjnej.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!